Macierzyństwo

AZS czyli Atopowe Zapalenie Skóry

Słuchajcie kochani. Jak wiecie albo i nie już od prawie ośmiu miesięcy jestem mamą ślicznego Synka! Swego czasu a dokładniej już miesiąc po urodzeniu zaistniała u Niego wysypka na głowie – ciemieniucha.

Ciemieniuszka występuje u wielu noworodków. Objawia się ona łuszczącymi się żółtymi płatkami na skórze głowy. No i właśnie …
ciemieniucha może występować również na twarzy, uszach i szyi.
I o ile na głowie w miarę łatwo jest się jej pozbyć ( przynajmniej na jakiś czas, bo potem nawracała )to na twarzy już tak łatwo nie było.

Udaliśmy się do pediatry, przy okazji szczepień, lekarka stwierdziła, że na twarzy też jest ciemieniucha albo maluszek jest uczulony, na któryś ze składników spożywanych przeze mnie, ponieważ karmię piersią. No i tu się zaczęło…
..Niech Pani odstawi na pewien czas mleko krowie i wszelkie produkty z nim związane, dodatkowo najlepiej gdyby Pani nie jadła:

– cytrusów
– selera
– maku
– czekolady
– unikała słodyczy
– unikała soków
– orzechów
i wielu innych.

Oczywiście stosowałam się do powyższego, z nadzieją, że to pomoże synkowi, który na swojej buzi miał :

– zaczerwienione, świecące jak „lukrowany pączek” policzka
– wysypka na policzkach
– czoło i brodę pokryte żółtymi płatami łuszczącej się skóry
– suchą szorstką skórę

Dodatkowo mieliśmy przepisaną maść ze sterydami na receptę.


Po kilku dniach, było już widać poprawę na buzi synka, zasługą czego była ewidentnie maść, ponieważ gdy się skończyła twarz co prawda nie miała już żółtych strupków ale zaczerwieniała się na bokach policzek i na brodzie. Dodatkowo zaczęły się pojawiać dość mocne czerwone plamy na klatce piersiowej, szyi, w zgięciach łokciowych i pod kolanami.

Przy kolejnej wizycie Pani doktor, stwierdziła że „rośnie mały alergik” i nadal podtrzymywała to, że mam rezygnować z powyższych produktów, bo jeszcze ich nie toleruje ( a przecież ich nie jadłam, a w późniejszym czasie tylko niewielką ich ilość).

Ciągnęło się to kilka miesięcy. Sama z mężem próbowałam, stosować różnych emolientów, płynów do kąpieli dla niemowląt i balsamów z różnych półek cenowych. Przynosiły one czasem lekkie efekty, ale krótkotrwałe. Były dni kiedy się cieszyliśmy, bo Synek miał ładną skórę z lekkimi tylko zaczerwienieniami a były dni kiedy się one nasilały i powodowały u Niego dyskomfort.

Ostatecznie postanowiliśmy pójść prywatnie do dermatologa.

Od razu muszę zaznaczyć, że trafiliśmy na świetnego specjalistę, który tylko spojrzał na Synka i już wszystko wiedział.

Lekarz Edward Pietrzak – specjalista Dermatolog – Wenerolog
(kontakt znajdziecie TU)

Nie potraktował sprawy po macoszemu a wręcz przeciwnie, bardzo dokładnie i ze szczegółami wyjaśnił Nam rodzicom jaki jest problem

– bo ewidentnie był.. A byłby jeszcze większy gdybyśmy dalej słuchali Pani pediatry…

Wasz Synek ma AZS – Atopowe Zapalenie Skóry.
To nie jest alergia. Choć niektóre alergeny mogą mieć wpływ drażniący na skórę. Nie ma żadnych powodów by „głodzić mamę”, bo to nie jest zależne od pokarmu matki. Źródło tej choroby jest w genach pacjenta.
Wiele dzieci choruje teraz na AZS, szczególnie w wieku do 2 lat.
Choroba ta może utrzymywać się przez całe życie, niekiedy będzie się nasilać a czasem będzie w stanie remisji. Wpływ na to może mieć wiele czynników jak choćby klimat, stres, czy rodzaj tkaniny jaką nosi dziecko. A u niemowlaka np. wtedy gdy będzie niespokojny ze względu na ząbkowanie, lub rozdrażniony po szczepionkach itp. Okazało się również, że objawy wyzej wymienione na twarzy Synka były łojotokowym zapaleniem skóry.

Jednocześnie lekarz uspokoił Nas, że sytuacja jest jak najbardziej do opanowania. Przy odpowiedniej pielęgnacji z odpowiednimi emolientami AZS można opanować do minimum 🙂 Ważne by często aplikować zalecone kremy, dużo częściej niż tylko przy porannej i wieczornej rutynie.

Tu systematyczność odgrywa naprawdę bardzo ważną rolę!

W gabinecie spędziliśmy jakieś 40 minut. Byliśmy w pozytywnym szoku, że lekarz tak dokładnie wszystko nam przedstawił i sam od siebie wszystko wyjaśniał mimo, że w poczekalni czekało wielu umówionych na godzinę pacjentów. Czuliśmy się jak na medycznym wykładzie, z którego wyszliśmy o wiele mądrzejsi a przede wszystkim spokojniejsi o skórę naszego dziecka.


Po zastosowaniu, tego co lekarz zalecił, już na trzeci dzień była bardzo duża poprawa. Ciemieniucha została zwalczona do końca, rumienie i zaczerwienienia wyblakły, skóra stała się pięknie nawilżona, dziecko przestało się drapać, żółtawe strupki odeszły w zapomnienie.

Dwa tygodnie później pojawiliśmy się na umówionej kontroli.
Dermatolog był bardzo zadowolony ze stanu skóry dziecka.
Stwierdził, że wspólnie osiągnęliśmy to co sobie założył.
Kolejna kontrola nie była już potrzebna.




Mam nadzieje, że wpis ten będzie pomocny dla rodziców dziecka, borykającymi się z podobnymi objawami skórnymi.

Pamiętajcie, że jeśli macie podobny problem zgłoście się do lekarza pierwszego kontaktu lub Dermatologa !!!
Produkty, które zostały nam zalecone przez lekarza, pomogły Naszemu Dziecku i nie koniecznie muszą sprawdzić się u Was.

Dlatego proszę by przed aplikacją, skonsultować je z LEKARZEM!!!

Zalecane Produkty:





Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *